Flamestrike – Combined Army vs. Military Order

Flamestrike – Combined Army vs. Military Order

Jakiś tydzień temu miałem okazję rozegrać ze Skeldem scenariusz w ramach globalnej kampanii Flamestrike. W starciu o astroport Tianxian zwarły się siły moich Combined Army i jego Military Order.

Lokalizacja na wyspie Flamia,
Lokalizacja na wyspie Flamia,

Ustaliliśmy, że rozegramy sugerowany scenariusz „Quadrant Control” w wariancie 300 pkt/1 grupa. Wymusiło to na nas wybór dość elitarnych jednostek. Po mojej stronie do walki, pod dowództwem Charontida z HMG stanął również Umbra Legat haker, Med-tech wraz z nieodzownym Slave-drone, Unidron z Plasma Carabine, jego kolega ze Spitfire, Kurgat z Boarding Shotgunem, Speculo-Killer, Noctifier z Missile Launcher i Rasyat z Boarding Shotgunem. Za zabezpieczenie logistyczne odpowiadał Ikadron. Główną siłą listy miał być mój porucznik. Tak właśnie było, Charontid przejechał się po armii przeciwnika, wygrywając całą masę F2F i masakrując rycerstwo przeciwnika. Shasvastii trafili do listy jako swoisty „as z rękawa” zarówno wystawiony w Hidden Deployment Noctifier, jak i trzymana w rezerwie Speculo Killerka solidnie zaskoczyli przeciwnika. O ile ten pierwszy skutecznie wybił z rytmu natarcie przeciwnika (samemu przy tym ginąc), to już zabójczyni nie miała okazji się popisać – zwyczajnie Charontid był za dobry 🙂 Co do reszty jednostek – warto wspomnieć o Unidronie ze Spitfire, którą uważam za swoisty odpowiednik „dron szturmowych” innych frakcji. Nie było dane CA dostać swojego Buleteera czy Rui-Shi, więc mamy Unidronę ze spitem. Całkiem przyjemna sprawa, szczególnie dzięki V: Dogged i niskiemu kosztowi punktowemu. Nie żal było ją rzucić na TAGa przeciwnika, szczególnie, że udało jej się urwać zeń kilka struktur.

No i wyszło – wspomniałem, że przeciwnik miał TAGa. Zawsze chciałem zagrać listą na dwóch TAGach, a Skeld to zrobił. Naprzeciw moich kosmitów stanęły dwa Seraphy wspierane przez Machinistę z palbotem, dwóch Fizylierów (porucznik i podpucha) oraz link Order Sergants z dwoma Spitfire i Konstantinosem. Skeld w rezerwie zatrzymał sobie drugiego Serapha, a ja nie przeliczyłem jego punktów. Moja mina, gdy wyciągnął drugiego TAGa była bezcenna. Całe szczęście zaraz potem obok niego pojawił się marker Impersonacji. Wydaje mi się, że sporym błędem było stworzenie linku w oparciu o dwa Spitfire – rozpisce wyraźnie brakowało argumentów w starciu z moim Missile Launcherem. Gdyby nie pechowy pierwszy postrzał, Noctifier mógłby zdominować stół i szachować obydwa TAGi. Ale dość gdybania.

Pierwszy Seraph rusza do boju ...
Pierwszy Seraph rusza do boju …

Skeld rozpoczął rozgrywkę, zabrałem mu dwa rozkazy przy pomocy tokena. Na początek ruszyli sierżanci, zajmując centrum – tu odpaliłem pierwsze rakiety, licząc na duże straty wśród linku. Niestety pierwszy strzał chybił, jednak kolejne zaczęły karać Skelda za jego pewność siebie. Pierwszy spit padł, następnie Konstantinos miał sporo pecha, gdy zgarnął rakietę na twarz. Później ruszył jeden z Seraphów, z nadzieją na spalenie Umbry. Haker jednak pokazał jak unikać, rzucając krytyka na PH i chowając się za rogiem. W swojej turze zrezygnowałem z pomysłu przejęcia Serapha i ruszyłem Unidroną ze Spitem. Zdecydowałem się nie używać Marksmanship – TAG miał problem z przytulaniem się do covera i bezlitośnie to wykorzystałem. Gdy pierwszy padł, miałem zająć się drugim – tu Charontid pokazał co potrafi, zdejmując z niego jedną ranę.

Drugi Seraph pozostaje w tyle.
Drugi Seraph pozostaje w tyle.

W kolejnej turze Skeld próbował wyeliminować największe zagrożenie – porucznik EI to nie w kij dmuchał i skutecznie odstrzeliwywał się, zabijając w ARO (pospołu ze Speculo) drugiego Serapha. Trzeba to oddać – kości wyraźnie mnie faworyzowały. Często udawało mi się wygrać F2F o włos lub rzucić bardzo szczęśliwego krytyka. Przeciwnik zdecydował się na próbę podniesienia Seraphów – szczęśliwie jeden Palbot rozpadł się po postrzale z HMG, ale już drugi podniósł pierwszego z TAGów (tego przy mojej strefie rozstawienia). Szczęśliwie, Palbot spłonął zaraz potem, podobnie jak Seraph, którego zmasakrowałem w rozkazie skoordynowanym.

Seraph skończył w połączonym ogniu HMG, miotacza plazmy i ognia.
Seraph skończył w połączonym ogniu HMG, miotacza plazmy i ognia.

Reszta gry to w sumie tylko dobijanie ostatków Military Order. Zasady misji skutecznie utrzymały ich na stole – nie obowiązywała zasada Retreat, dzięki czemu mogłem uzyskać 7 punktów za misję (w pierwszej turze remis, następne dwie na moją korzyść).

Szczerze wierzę, że przeciwnik miał choć połowę frajdy z tej, którą ja odczuwałem. Granie na dwóch TAGach to spory hazard i czapki z głów przed Skeldem, że się na to pokusił. Oby więcej takich gier, również w ramach Flamestrike!

Na zakończenie, jeśli Ci się spodobało drogi czytelniku oraz władasz mową Shakespeara to zapraszam Cię do oceny raportu na stronie kampanii Flamestrike.