Batman Miniatures Game – recenzja pierwszego boxa

Prosto z ekranów kin na nasze stoły bitewne

Wiecie, jaki moment z filmu Suicide Squad najmocniej utkwił w mojej pamięci? Szczera radość i zaskoczenie Deadshota, któremu podano w więzieniu prawdziwą broń, aby sprawdzić jego umiejętności. Podobne emocje wraz z obowiązkowym okrzykiem „Ya jokers must be crazy!” towarzyszyły mi, kiedy czytałem przecieki dotyczące pierwszego startera do gry Batman Miniatures Game (BMG). Kilka dni temu rzeczone pudło wspaniałości trafiło w moje ręce i pula odczuć znacznie się rozszerzyła. Przejdźmy zatem do recenzji!

suicidebox

Na pierwszy rzut oka Suicide Squad Box to typowy zestaw startowy do gry bitewnej. W środku znajdziemy po kilka modeli do dwóch frakcji, podręcznik z zasadami, kostki, elementy makiet i trochę znaczników. Starter jak każdy inny? Nic bardziej mylnego! Suicide Squad Box nie został bowiem zaprojektowany jako punkt wyjścia do dalszych zakupów, nie jest produktem przystosowanym do prowadzenia mini gier demonstracyjnych, ale oferuje nam pełne doświadczenie  rozgrywek BMG.

Po nauce grania prosto na turniej

W zestawie znajdziemy dwie ekipy: gang Jokera i Suicide Squad. Każda z nich po sklejeniu i pomalowaniu jest gotowa do wystawienia na turnieju w formacie 350 reputacji, gdzie najpopularniejsze formaty to 300 i właśnie 350. Zanim rozpocznę przygodę z nowym bitewniakiem zwykle zadaję sobie pytanie: ile trzeba wydać na legalną armię. W przypadku Batmana odpowiedź jest prosta: (tylko) 100 euro za dwie!

suicidesquad

A cóż to są za bandy! Z jednej strony mamy brutalną siłę gangu Jokera, z drugiej finezję legionu samobójców. Joker i Harley mają wprawdzie w zanadrzu kilka sztuczek, ale motywem przewodnim ich bandy są wielkie spluwy. Niepowtarzalnego klimatu pomagierom Pana J. Dodają stroje cosplayerów: zwłaszcza pluszowa Panda z karabinem robi wrażenie.

Suicide Squad jako banda emituje zupełnie inne wibracje. Każda postać ma określoną rolę, każda ma jakiś smaczek związany z filmem i prowadzenie ich wymaga znacznie więcej przemyśleń. Katana jest świetna w defensywie, Croc przygotowuje zasadzkę w kanałach, a Diablo może odmówić walki. Żeby całość zagrała dobrze, trzeba poznać mocne i słabe strony wszystkich antybohaterów. Ten team polecam wszystkim, którzy cenią w grach dobrą rozkminę, natomiast gang Jokera jako łatwy w prowadzeniu będzie świetny do pierwszych gier i nauk grania.

Pomysł to jedno, a wykonanie drugie

Jeśli chodzi o jakość odlewów, są w porządku. Tylko tyle i aż tyle, jeśli mieliście już do czynienia z produktami Knight Models. Ja przyzwyczaiłem się do tragedii, a po sklejeniu mojej pierwszej ekipy do Batmana przez miesiąc miałem koszmary. Tym razem jednak obyło się bez wulgaryzmów, bo nadlewów i dziwnych dziur w nieodpowiednich miejscach było zdecydowanie mniej. Poza tym, modele w większości składają się z niewielkiej (2-3) liczby elementów, czasem nawet z pojedynczego kawałka, więc składa się je dużo szybciej. Wyjątkiem jest tutaj Katana, ale nagrodą za mękę klejenia jest śliczna figurka z bardzo ciekawą, dynamiczną pozą.

suicidejoker

Poza modelami w zestawie znajdziemy wiele innych elementów. Znaczniki są ok, kostki jednocześnie ładne i czytelne, co się rzadko zdarza, a na deser dwa śliczne budynki. Te kartonowe domki mają w sobie wszystko, czego chcielibyśmy od makiet do gier: są łatwe w składaniu, magazynowaniu i transporcie, lekkie i wytrzymałe. Stanowią jedną z milszych niespodzianek tego zestawu. Słabe są niestety lampy uliczne. Niezbyt ładne, w dodatku składanie ich według instrukcji nie ma zwyczajnie sensu. Można sobie z nimi poradzić używając kleju i nożyczek, ewentualnie zamiast kartonowych podstawek wykorzystać te przeznaczone dla modeli.

To co tygryski lubią najbardziej – kolorowe obrazki

Ostatni element zestawu to podręcznik z (poprawionymi) zasadami gry. Miła w dotyku, przyjemna dla oka, wydana cała w kolorze książeczka niemal pozbawiona jest wad. Zasady są opisane dość przejrzyście, łatwiej w niej wszystko znaleźć niż w dużym podręczniku, jest lekka i praktyczna. Zamieszczona w niej kampania budzi jednak moje zdziwienie. O ile w pierwszym scenariuszu dwaj gracze wykorzystują bandy zamieszczone w pudle, tak w kolejnych Suicide Squad ma się mierzyć z Batmanem lub Siłami Prawa. Nie istnieje też nic takiego jak quick start rules, a pierwszy scenariusz sugerowany jako demonstracyjny nie upraszcza praktycznie nic. Trochę szkoda, że nowych graczy wrzuca się od razu na głęboką wodę, ale jak już wcześniej zauważyłem, ten zestaw oferuję pełne doświadczenie gry Batman Miniatures Game. Czasem to zaleta, czasem niestety wada.

Podsumowanie

Pierwsze pudło do Batmana to świetny produkt, fajna gra i poleciłbym go każdemu zainteresowanemu BMG, niezależnie od doświadczenia. Możliwe, że początkującym będzie się ciężko przebić samodzielnie przez zasady, ale od czego są koledzy? Najlepszy sposób na rozpoczęcie przygody z figurkowym Batmanem, to umówić się z kimś na naukę. W końcu termin „gra towarzyska” zobowiązuje.

1 myśl na temat “Batman Miniatures Game – recenzja pierwszego boxa

  1. Bardzo trafna recenzja. Tomek ujął w tych kilku zdaniach ogrom modeli i zabawy jaki siedzi za kwotą tych 100€.

    Gdyby ktoś chciał nauczyć się zasad zapraszam na forum, na pewno mnie znajdziecie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.