Turniejowo – Batman „So it begins”

Turniejowo – Batman „So it begins”

Pierwszy oficjalny turniej Batmana w Polsce

W ostatnią sobotę odbył się we Wrocławiu pierwszy turniej BMG. Od zakupu mojej pierwszej bandy czekałem z niecierpliwością na taką imprezę i muszę przyznać, że się nie zawiodłem. Jako uczestnik bawiłem się wybornie, więc nie będę czekał z podziękowaniami do podsumowania. Brawa dla organizatorów i graczy! Dzięki za wspaniałą zabawę i niepowtarzalną atmosferę! Jeśli was nie było, nie martwcie się, odtąd turnieje BMG odbywać się będą we Wrocławiu co miesiąc, a czego można się na nich spodziewać, dowiecie się z tego artykułu.

Krakowski tylko troszkę mniej niż wrocławski

Choć środowisko graczy BMG pozostaje gronem dość kameralnym, na frekwencję nie można było narzekać. Do gry przystąpiło osiem osób, w tym aż połowa przyjezdnych (dzięki, Kraków!). Miło było wreszcie spotkać osoby znane tylko z internetu, porozmawiać z nimi, podzielić się uwagami o systemie. Turniej był wrocławski, ale czułem się jak na wyjeździe, zwłaszcza że dwóch moich przeciwników miałem przyjemność spotkać wtedy po raz pierwszy.

Stronie organizacyjnej należą się tylko pochwały. Wszystko przebiegło sprawnie i bez opóźnień, gracze otrzymali pomocnicze materiały ze scenariuszami, można było pożyczyć znaczniki lamp i włazów, a pula nagród była bardzo obfita.

michalivy

Nieprzyzwoicie zabójcza banda

I want to build a team of some very dangerous people, who I think can do some good.

Wybierając ekipę na pierwszy turniej kierowałem się dwoma rzeczami. Po pierwsze chciałem, aby była w miarę prosta do prowadzenia (zero finezji, brutalna siła). Po drugie (wybacz, Michał 😉 ) miała dawać sobie dobrze radę w walce z Poison Ivy, która wcześniej regularnie ze mną zwyciężała. Po krótkich przemyśleniach postawiłem na następujący zespół:

Harley Quinn (leader)
Katana (classic)
Captain Boomerang (Jai Courtney)
Deadshot (Will Smith)

299rep/700$

Niespodziewana sztuczka, człowiek arsenał i mistrzyni uników

Pierwszy scenariusz, Looting, zagrałem przeciwko Czułiemu z Krakowa, który w swojej bandzie miał Scarecrowa, kilku milicjantów i więźniów oraz, podobnie jak ja, Deadshota ze startera. Czułi na jednej flance wystawił super snajpera, a z drugiej strony stanął doktor Crane pośrodku tłumu henchmanów. High Security Henchman zaczął grę w kanałach. Deadshota postanowiłem unikać i ustawiłem wszystkich daleko od niego, biorąc na cel hordę kryminalistów.

W pierwszej turze Czułi przypomniał mi, że lepiej być cały czas uważnym, zamiast zdawać się na schematy. Uznałem, że spokojnie powiem pas na początku, aby wrogie modele zbliżając się do objectivów, pokazały się moim strzelcom. Zapomniałem o pewnym cudzie techniki wojennej – granatach dymnych! Kiedy Militia Commander zadymił mój znacznik lootu, trochę zrzedła mi mina. Captain Boomerang nie mógł już podbiec do worka pieniędzy, ale na nieszczęście bandy Scarecrowa dym nie zasłonił nikogo od strzałów. Australijczyk wraz z Deadshotem pomknęli do przodu i urządzili piekło na ziemi, kładąc na ziemi kilku henchmanów i raniąc Scarecrowa. W tym czasie Katana rozbiła latarnię, Harley dobiegła do amunicji, a wrogi Deadshot po swój loot.

pewpew

Od drugiej tury Squad kontynuował dzieło zniszczenia, strzelając i rzucając bumerangami. Przez moment zrobiło się naprawdę groźnie, kiedy High Security Henchman rzucił się na Katanę wprost ze studzienki kanalizacyjnej, a zaraz za nim nadbiegł Deadshot. Okazało się jednak,  że Czułi miał podczas tej gry poważnego pecha w kościach, więc wysoki DEF Katany wraz z ostatnim MC zostawionym na unik pozwoliły jej wyjść z całego zamieszania niemal bez szwanku. Gra skończyła się wynikiem 52:6 dla mnie.

Metaludzie i widmo wybuchającej głowy

Kolejną partię, tym razem klasyczny Skirmish, stoczyłem z wspomnianym wcześniej Michałem i jego Poison Ivy. Kilka dni wcześniej w towarzyskiej grze squad wyszedł zwycięsko, głównie dzięki Deadshotowi, więc Michał przygotował na niego odpowiedź w postaci Reversed Flasha. Obok speedstera w ekipie znalazła się oczywiście Ivy (ze startera), Little Spark, dwóch lunatyków i dwie rośliny.

Ustawiłem całą bandę z prawej strony z planem przebicia się naprzód do moich objective’ów. Michał użył strategi reinforcements na jednym z lunatyków, drugi stanął naprzeciw squadu. Dość blisko mojej ekipy pojawił się zły Flash, Ivy ze Sparkiem zachowali dystans. Roślinki miały wyrosnąć w miejscach, gdzie mogłyby zablokować mi bieg lub objective’y.

zoooom

W bandzie Michała poza Little Sparkiem nie było nikogo zdolnego zadać dużo obrażeń, więc jego plan oparł się głównie na powstrzymaniu mnie od szybkiego zdobycia VP i tym samym skłonienia Amandy Waller do wysadzenia komuś głowy (najpewniej Lawtonowi). Trzeba przyznać, że zamysł niemal się powiódł. W pierwszej turze Flash porwał mój loot i czmychnął z nim przez pół stołu. Pobiegła za nim Harley i nawet udało się jej zranić go z SMG. Tymczasem reszta teamu z wielkim trudem poradziła sobie z rośliną, która wyrosła im na drodze. Potrzeba było buumeranga, shurikena i dziewięciomilimetrowego naboju, ale w końcu się udało. W drugiej turze ledwie udało się uniknąć wybuchnięcia głowy, kiedy Deadshot ustrzelił lunatyka. W trzeciej na przeszkodzie stanęła blokująca ammo i titan roślina, do której zabicia znów potrzeba było aż trzech członków Squadu! Dopiero w tej rozgrywce zrozumiałem dlaczego kwiatki są henchmanami klasy elite.

Po drugiej strony stołu Harley blokowała dostęp do wrogiego zbiornika z Titanem, lunatyk zajął ammo, a Ivy ze Sparkiem podnieśli po worku złota. Zły Flash próbował sił przeciwko Harley, ale kiedy dziewczyna zażyła dawkę Titana i wypłaciła mu osiem(!) ataków kijem bejsbolowym, nabrał szacunku i się oddalił. W końcu moja liderka pognała w podskokach do lunatyka przy ammo i wbiła go w ziemię. W Victory Pointach zwyciężył Michał 23:22, co dało nam batmatchowy remis. Wynik mógłby być dla squadu dużo mniej korzystny, gdyby nie Harley – 80 REP, które zaszachowało ponad 200.

W końcu Batman w Batmanie

Często gdy ktoś przygląda się grze w BMG, zadaje pytanie: „A gdzie jest Batman?”. W ciągu mojej rocznej przygody z systemem trzecia gra na turnieju była dopiero drugą rozgrywką, w której wystąpił Zamaskowany Krzyżowiec. Ekipę Batmana prowadził Andrzej z Krakowa, a w skład zespołu weszli: Batfleck, Azrael, Alfred, Alpha i Agent Ron. Bardzo żałuję, że nie zrobiłem dobrych zdjęć, bo banda była w całości pięknie pomalowana. Miło było zagrać finał przeciwko takim ślicznym i dopracowanym modelom.

andrzej

Na środku naszego stołu stał budynek, na którym pojawił się Batsignal, wokół porozrzucane były składy amunicji, zagadki i worek z łupem. Na początku wszyscy pobiegli do swoich objective’ów. Wydłużyłem swoją strefę rozstawienia strategią Fast Advance, więc squad do znaczników dobiegł w pierwszej turze, policjantom zajęło to chwilę dłużej.

Znów świetnie spisała się Harley, która wskoczyła na dach budynku z Batsignalem, żeby poirytować Batmana. Mało nie skończyło się to dla nie tragicznie, bo Nietoperz prawie zepchnął ją z dachu specjalnym atakiem. Oczko wyżej na collateral die i straciłbym liderkę. Od tamtej pory starałem się trzymać ją nieco dalej od krawędzi i przeznaczałem wszystkie AC do obrony. Wprawdzie na niebie wyświetlał się bohaterski symbol, ale przynajmniej Batman miał zajęcie i nie przyglądał się sytuacji na poziomie gruntu.

Na dole sprawy potoczyły się znacznie gorzej dla dla Andrzeja. Azrael poszedł Kamikadze i zaatakował Deadshota. Wysoki DEF i kevlar vest uratowały Floyda, który otrzymał trzy obrażenia, jednocześnie się wywracając. Po chwili jednak wstał, by oddać serię strzałów do napastnika. Kilka pocisków trafiło, ale zbyt niewiele by zginął. Robotę dokończyła Katana.

batman

Twardym zawodnikiem okazał się Agent Ron, który wprawdzie padł na ziemię bez czucia, ale za chwilę wrócił niemal do zdrowia dzięki pomocy Alfreda. Mimo to, bez wsparcia Azraela i Batmana, henchmani stali się łatwym celem dla squadu i zostali po kolei zdjęci ze stołu. Skończyło się moim zwycięstwem 53:25.

Na koniec

W moich oczach impreza wypadła doskonale. Spędziłem kilka godzin w doborowym towarzystwie wśród miłych rozmów oraz żartów, a wisienką na torcie było moje zwycięstwo w turnieju. Cieszę się, że wszyscy wyszli na koniec zadowoleni i nie mogę doczekać następnego razu.

kilka zdjęć więcej znajdziecie tutaj