Traitors Legions – krucjatę czas zacząć!

Traitors Legions – krucjatę czas zacząć!

Traitors Legions – krucjatę czas zacząć!

Krótka recenzja najnowszego suplementu GW

Obrazek

Długa wojna trwa…

Można byłoby pomyśleć, że rok 2016 był udany dla graczy Kosmicznych Marines Chaosu. Obok uaktualnionych suplementów dla Black Legion i Crimson Slaughter dostaliśmy Traitors’ Hate. Razem z fascynującą opowieścią o konflikcie w systemie Diamor, zawierał oczekiwaną od długiego czasu „super-formację” co pozwoliło na nowe, ciekawe metody organizacji naszych sił. Wciąż jednak co rusz pojawiały się głosy niezadowolenia. Tyle zmian i wciąż to nie było to. Czego nam cały czas brakowało?

Odpowiedź jest krótka: zasad odzwierciedlających główne frakcje w Oku Terroru, które oddawałoby sprawiedliwość bogatej warstwie fabularnej. Uwielbiamy dziewięć Legionów, które przeciwstawiły się Imperatorowi, znamy ich tragiczne historie, śledzimy losy ich członków, sympatyzujemy z tymi tragicznymi bohaterami. Z przyjemnością mogę ogłosić: czas oczekiwania się zakończył, czas ruszyć do walki przeciw ośmiokroć przeklętym lojalistom.

Obrazek

Niech Galaktyka płonie!

Suplement jest dostępny tylko w miękkiej okładce, skrywającej 134 bogato kolorowane strony. Objętościowo równy jest Traitor’s Hate, ale ze względu na obwolutę, jest dwukrotnie cieńszy, a zatem i poręczniejszy. To ważne, gdy cały czas jest niezbędny podstawowy kodeks z szóstej edycji. Na początku, jak zwykle w publikacjach GW znajduje się fluff. Każdemu z Legionów poświęcona jest strona ciekawie napisanej charakterystyki, zawierającej ich historię, motywację czy modus operandi. Na kolejnej – ilustracja przedstawiająca jego członków. Po kolejnych kilku stronach galerii przechodzimy do tego, na co oczekujemy najbardziej – zasad.

Suplement zawiera wszystkie formacje i profile opublikowane w Black Legion, Traitors’ Hate (wyłączając dekurion i Renegade Knight) oraz Wrath of the Magnus (bez demonów). Dodajmy formację dla Plague Marines, i kolejną dla Noise Marines. Najlepsze czeka nas jednak na sam koniec.

Mała uwaga na początek…

Nie jestem typem gracza turniejowego, zatem recenzja nie będzie miała na celu ocenienie skuteczności poszczególnych Legionów, a jedynie wskazanie nowych możliwości, które nam daje najnowszy suplement.

Śmierć fałszywemu Imperatorowi!

W kolejnych rozdziałach każdy z Legionów otrzymuje własne zasady specjalne, cechy dowódcy, artefakty, dekurion oraz Tactical Objectives. Wszystko zawarte w eleganckiej, zwięzłej formie na sześciu stornach. Można jednak odnieść wrażenie, że był używany szablon – układ jest absolutnie identyczny dla każdego z nich. Z drugiej strony czyni to je jednak bardzo przejrzystymi i łatwo odnaleźć to, co nas interesuje. W takim razie jak to wygląda z bliska? W końcu nasi Marines Chaosu mogą zachowywać się na stole tak samo jak we fluffie.

Ważna uwaga: większość ich specjalnych zasad wynika z posiadania VotLW (który otrzymują za darmo), kosztem niewielkich obostrzeń:

  • tylko Black Legion ma możliwość rekrutacji wszystkich jednostek kultów (jak na przykład Noise Marines). Każdy z oddanych Bogowi Osnowy ma dostęp wyłącznie do swoich specjalistów.
  • Alpha Legion, Night Lords i Iron Warriors nie mogą brać Marks of Chaos. Word Bearers i Black Legion – mają tą możliwość. Wielka Czwórka – wyłącznie pętna swoich patronów. Zresztą próba zaproszenia czcicieli Slaanesha do bandy Berzerkerów Khorna skończyłaby się mokrą plamą na podłodze…
  • Wątpliwe jest też, czy Typhus byłby w stanie porozumieć się z automatonami Thousand Sons – zatem dowódcy są także zobowiązani walczyć wyłącznie ze swoimi braćmi.
  • Jeżeli psionicy oddają się danej potędze Osnowy mogą to zrobić całkowicie i wszystkie swe moce wybierać tylko z tej jednej kategorii.

Wszystkie te obostrzenia są jednak zgodne z tłem fabularnym i całkowicie zrozumiałe. Po tych uwagach wstępnych czas rozpocząć wspaniałą podróż do serca Ocularis Terribus :

  • Black Legion, kontynuując dziedzictwo Synów Horusa specjalizuje się w miażdżących atakach (mogą wejść z rezerw już w pierwszej turze) i elitarnych oddziałach (Chosen i Terminatorzy są u nich w kategorii Troops). Warlord Traits, Chaos Artifacts i Tactical Objectives są przedrukiem z BL, co nie jest wcale złą sprawą.
  • Synowie Alphariusa są mistrzami sabotażu – przeciwnik musi spodziewać się że CSM, Chosen i kultyści mogą zinfiltrować pole bitwy. Poza tym – dopóki nie odnajdzie ostatniej z postaci (choćby był to zwykły sierżant) nie może być pewien, że zabił dowódcę – Warlord Kill w pierwszej turze? Powodzenia…
  • Iron Warriors musieli zmierzyć się z legendą, którą był kodeks w edycji 3.5. Wyszli z tego starcia zwycięsko. Oprócz powszechnego FNP 6 , Tank Hunters dla najbardziej ikonicznych jednostek (Havocs, Obliterators i Mutiliators) dwie ostatnie przechodzą do Troops – kto potrzebuje kultystów, gdy może zabrać pobłogosławionych technowirusem? Poza tym, jako wisienka na torcie – bardzo nie lubią, a wręcz nienawidzą, Imperialnych Pięści i co zrozumiałe – ze wzajemnością.
  • Ave dominus Nox! Night Lords sprawią, że każdy będzie ich się bać (poza Adeptus Astartes 🙁 ). Raptorzy stanowią podstawę ich sił, a mrok – chroni ich podczas pierwszych chwil potyczki. Mogą zatrzymać posiłki przeciwnika i metodycznie niszczyć rozproszone skupiska oporu w miażdżących szarżach.
  • Czas na moich ulubione sługi Chaosu, czyli Word Bearers. Ich więzi z demonami Osnowy są od razu widoczne: Possessed są w Troops, przywołują demony rzutami na 3 (choć nadal jest to niebezpieczne), a Mroczni Apostołowie inspirują wszystkich w 6’’, a nie tylko swój własny oddział. Dodajmy jeszcze sięgającą zniszczenia Khur animozję z Ultramarines. Gracze XVII Legionu są premiowani za agresywną postawę i dążenie do „oświecenia” swego rywala w zaciętej walce na krótki dystans.
  • Dla synów Angrona liczy się tylko jedno: Krew dla Boga Krwi! Żaden z nich nie zna strachu, a w szarży z pierwotną furią uderza w przeciwników (nie ma też co liczyć, że manewr ten im się nie uda). Przeklęci psionicy niech nie próbują swych sztuczek – chroni ich błogosławieństwo Khorna.
  • Thousand Sons, otrzymali w ostatnim okresie wiele uwagi ze strony GW. Tym razem to „tylko” przedruk zasad z ostatniej kampanijnej książki. Czarnoksiężnicy Tzeencha mają dostęp do mocy, o których nie śniło się innym i nie będą wahać się, by użyć ich do zdominowania pola bitwy.
  • Ich rywale z Death Guard mogą przeciwstawić im swą legendarną wytrzymałość i hordy zombie (dzięki nowemu artefaktowi). Ich niepowstrzymany marsz (wszyscy mają Relentless!) może złamać każdą linię obrony. Nikt nie może ukryć się przed kochającym wzrokiem Nurgle’a.
  • Ostatni nadchodzą Emperors Children, słudzy Slaanesha. Tym razem ze zrabowanymi Mrocznym Eldarom narkotykami.  Tak jak można się spodziewać ból to tylko kolejny (pożądany) bodziec, a nim zginą mogą jeszcze spróbować zabrać ze sobą przeciwnika. Nie zapominajmy, że lubią słuchać bardzo głośno muzyki… Efekt jest rozrywający!

Na samym końcu w suplemencie znajdują się moce psioniczne. Te przypisane poszczególnym bóstwom zostały rozszerzone, dając kolejne ciekawe możliwości taktyczne. Dodatkowo z Traitors’ Hate powracają „nowe”  zaklęcia dla Chaosu Niepodzielnego. W końcu możemy wykorzystać skutecznie energie Osnowy, przeciwko tym, którzy z nimi walczą, a nie na odwrót.

Obrazek

Kilka słów na koniec, nim ruszę na Czarną Krucjatę

Dla mnie suplement ten jest spełnieniem marzeń. Jestem osobą, która uwielbia przesuwać figurki po stole, ale nie potrafię ich traktować wyłącznie jako kawałka plastiku. Mają swoją historię, miejsce w hierarchii Zastępu, staram się by wpasowali się do wspaniałego świata Warhammera 40k. Wcześniej trudno było mi odwzorować to korzystając z zasad. Rozróżnienie pomiędzy weteranami Długiej Wojny było znikome, zapomniano o Chaosie Niepodzielnym a najciekawsze jednostki najmniej mogły zdziałać.

Teraz mój Pierwszy Akolita może rzeczywiście inspirować swych towarzyszy, Koryfeusz Morpal Kel – przekuć swą nienawiść w zabójczą broń a Diabolista Tanuq – zacząć robić, to co robić powinien. W przeciwieństwie do Chapter Tactics jesteśmy znacznie bardziej premiowani za utrzymanie charakteru naszej armii, a choć wymagania są znacznie bardziej restrykcyjne – korzyści są nieporównywalnie większe. Także formacje są znacznie bardziej unikalne: obok Chaos Warband trzonem naszej armii może być formacja Raptor Talon (NL), The Lost & Damned (WB), Plague Colony (DG), synowie Pertuabo mogą wznosić fortyfikacje i tak dalej…

Czy zasady są zbalansowane? Nawet nad tym się nie zastanawiałem… Na razie jestem szczęśliwy, że moi Heroldzi Aureliana są rzeczywiście członkami Word Bearers, że będę mógł w jeszcze bardziej wierny tłu fabularnemu sposób tworzyć ich historię. Wciąż mój Diabolista, a nie Demoniczny Książę (służący Khornowi) będzie przywoływał z Osnowy sługi Pierwotnych Potęg. Jeśli pochłonie go Immaterium – tym lepiej – to kolejny rozdział jego dziejów. Opowieść jak zdołał powrócić do swych braci. Dalej moi dowódcy będą walczyć w pierwszej linii, nadal moi przeciwnicy będą musieli przebijać się przez falę kultystów, cały czas moi podwładni będą gardzili słabymi w wierze, którzy wolą czcić tylko jeden z aspektów Pierwotnej Prawdy. Takie zaślepienie przystoi tylko Neofitom. A ja mam motywację, by w końcu uzupełnić swe siły o Nigdy-Nie-Narodzonych. Pozostaje tylko wybór – od których zacząć…

Pierwszy Akolita Kol Pydnon, 78 Zastęp Word Bearers „Heroldzi Aureliana”

Obrazek

Chwała Lorgarowi Aurelianowi i Pierwotnym Potęgom za ten dar! Niech Galaktyka płonie i odrodzi się w Prawdzie!

Wszystkie ilustracje pochodzą ze strony GW: Warhammer Community

1 komentarz do wpisu “Traitors Legions – krucjatę czas zacząć!

Możliwość komentowania jest wyłączona.