Kampania "Randy Dandy-Oh"

Krwaw i plądruj!
Awatar użytkownika
Raziel
Posty: 1066

Kampania "Randy Dandy-Oh"

Post#1 » sob mar 17, 2018 5:59 pm

PROLOG "Zgodnie z planem?"

Rok 1666, połowa czerwca.
Ocean Atlantycki, około sześćdziesiąt mil na północ od hiszpańskiego miasta San Juan.
Flotylla jedenastu okrętów od trzech dni dryfowała w kierunku południa i choć to był dobry kierunek, brak wiatru był bardzo złym omenem.
.....Kapitanowie zebrali się na pokładzie HMS „Storm”, angielskiej fregaty, by wspólnie przedyskutować plan inwazji raz jeszcze.
Fakt, iż pogoda nie sprzyjała sprawił, że narada trwała w bardzo nerwowej atmosferze. Nie pomagało również to, że flota składała się zarówno z brytyjskich, holenderskich, jak i francuskich jednostek.
Kapitanowie po kolei przedstawiali raport zaopatrzeniowy ze swoich statków. Zapasów ogółem, całej flocie powinno starczyć na kilkanaście dni, jednak było oczywistym, że gdy pojawi się potrzeba dzielenia z innymi jednostkami, załogi nie będą zbyt szczęśliwe.
.....Plan przedstawiał się następująco, trzy angielskie fregaty atakują fort z maksymalnie dużej odległości, pięć najmniejszych jednostek, trzy szkunery i dwa slupy, desantują w tym czasie główne siły na plaży na wschód od fortu. Francuska fregata wraz z holenderskim brygiem usiłują przedrzeć się prosto w stronę portu, unieszkodliwić i przejąć stojący w nim liniowiec. Pozostały, korsarski bryg oskrzydla fort od zachodu, w razie konieczności wspomagając walczące z nim fregaty, lub przechwytując ewentualne jednostki, usiłujące uciec z portu.
.....Nikt oczywiście nie poruszył najważniejszej kwestii, czy jak plan się posypie w najmniej odpowiednim momencie, kruchy sojusz przetrwa? Czy może wszyscy nawzajem rzucą się sobie do gardeł?
Możliwe, że lepiej, iż to pytanie nie padło.

.....Dwa dni później, słaby powiew północno-wschodniego wiatru wypełnił obwisłe żagle, załogi z początku ucieszyły się i widać było, jak morale momentalnie skacze do góry. Jednak w kilka godzin później, entuzjazm spowodowany poprawą pogody opadł znacznie, przytłumiony obawami o to, co czeka marynarzy za horyzontem, i który z nich będzie mógł o tym opowiedzieć w karczmie, już po wszystkim, z kuflem porządnego, hiszpańskiego ale w dłoni.
Flota zgodnie z planem rozdzieliła się, pięć jednostek mających wykonać desant odbiło na wschód, pozostała część podążała na południe, wraz z rosnącym w siłę wiatrem.
.....Jeśli słono opłacone informacje były prawdziwe, fort w San Juan obsadzony był przez stu pięćdziesięciu ludzi, obsługujących trzydzieści średnich i dziesięć ciężkich dział.
W mieście, stacjonowała kolejna setka wojskowych, oraz drugi raz tyle miejscowej milicji. Do tego dochodziło kilka załóg kupieckich statków, które mogły stawić opór w czasie oblężenia, oraz stojący w porcie galeon, który ponoć był w trakcie remontu.
Informacja ta pochodziła sprzed piętnastu dni, kapitanowie flotylli mieli nadzieję, że w tym czasie nic się nie zmieniło, przynajmniej na tyle, by pokrzyżować plany najeźdźcom.

.....Ląd na horyzoncie zauważono wieczorem, flota zatrzymała się i zakotwiczyła, zgodnie z planem, atak miał nastąpić wraz z podnoszącym się słońcem, by desant na plażę od wschodu, był osłaniany przez oślepiające promienie słoneczne.
O świcie, pierwsza salwa z sześćdziesięciu dział trzech fregat angielskich, podpływających do portu z wywieszonymi flagami portugalską i hiszpańskimi, przywitała fort w San Juan gradem kul. Ustawione na podporach armaty, sprawiały wiele problemów przy ponownym ich wycelowaniu, jednak pozwalały znacznie zwiększyć zasięg ostrzału, co z kolei pozwalało fregatom pozostać poza zasięgiem średnich dział fortowych.
Pięć ciężkich dział, po chwili odpowiedziało ogniem, na szczęście, pierwsza ich salwa okazała się bardzo niecelna i dopiero od czwartej, kule zaczęły sięgać pokładów okrętów.
.....O tym, że coś jest nie tak, kapitanowie fregat przekonali się widząc, że zza kadłuba stojącego w porcie galeonu, wypływają dwa brygi i średnia fregata. Na domiar złego, sam galeon opuścił żagle i powoli zaczął obracać się burtą w kierunku nadpływających statków floty, mających za zadanie przejąć go.
Od tej pory można się było spodziewać, że będzie już tylko gorzej, jednak postanowiono działać zgodnie z planem, nie było mowy o jego zmianie, podczas gdy siły desantowe nie wiedząc o niczym, zapewne właśnie lądowały na plaży za miastem.
.....Niestety, plaża na wschodzie nie miała zamiaru przyjmować nieproszonych gości, pomóc w tym miały jej dwie portugalskie fregaty i hiszpański bryg, które korzystając ze wschodzącego słońca, dosłownie wpłynęły lądującej flocie na plecy, tym samym wykorzystując przewagę zaskoczenia. Zaskoczenia, które miało być udziałem najeźdźcy.
Na samej plaży również przygotowano się do obrony, zasieki, barykady i kilkanaście stanowisk strzeleckich uzbrojonych w dziesięć średnich dział i ponad dwadzieścia moździerzy, przywitało intruzów z niespotykanym zacięciem.

.....Bitwa oczywiście potoczyła się kompletnie wbrew ustalonym wcześniej planom, fregaty zaprzestały ostrzału fortu, skupiając ogień na nadpływających od strony portu jednostkach. Samotny, korsarski bryg, który miał je wspomagać, po prostu popłynął co wiatru w masztach na zachód, znikając na horyzoncie. Później się okazało, że został przechwycony i przejęty przez flotę pięciu hiszpańskich jednostek, sunących na pomoc od strony Santo Domingo.
Fregata i bryg atakujące galeon, jako pierwsze poniosły najdotkliwsze straty, bryg po drugiej salwie galeonu osiadł na dnie, a fregata w karkołomnym nawrocie, zderzyła się z portugalską jednostką, wypełnioną po brzegi wojskowymi weteranami.
.....Tylko jedna angielska fregata zdołała uniknąć pochwycenia, lub zniszczenia. Pozostałe jednostki albo poważnie uszkodzono i przejęto, albo zatopiono na płytkich wodach wschodniego wybrzeża. Większość najeźdźców zginęła, połowa, która przeżyła, zawisła w ciągu tygodnia, pozostali, co bardziej zamożni lub wartościowi, zostali wtrąceni do lochu, oczekując na wymianę za okup, lub na stryczek.

.....Na szczęście dla garstki ocalałych, w mieście wybuchła plaga, która dosłownie zdziesiątkowała mieszkańców. Wojsko zawczasu zapakowano na statki i wysłano do Santo Domingo, a pozostałych pięćdziesięciu nowicjuszy, umieszczono w forcie, który odseparowano od zarażonego miasta.
Plaga, po zebraniu odpowiedniego żniwa ustąpiła, sytuacja powoli wracała do normy z tym wyjątkiem, że w forcie już od ponad czterech dni, więźniowie mieli opracowany plan przejęcia San Juan i stojących w porcie, opuszczonych okrętów.
Palić! Mordować! Gwałcić! Rabować!

Awatar użytkownika
CatfishOfDoom
Posty: 46

Re: Kampania "Randy Dandy-Oh"

Post#2 » ndz cze 03, 2018 10:10 pm

Jak tam stan kampanii? będziemy grać czy została zawieszona?

Awatar użytkownika
Raziel
Posty: 1066

Re: Kampania "Randy Dandy-Oh"

Post#3 » ndz cze 03, 2018 11:31 pm

Będziemy.
W maju miałem przerwę odfigurkową, więc tematu nie poruszałem.
Kończę pisać zasady, czekajcie cierpliwie i malujcie figsy.
Palić! Mordować! Gwałcić! Rabować!

Wróć do „Blood & Plunder”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość